Dożynki wiejskie 2011

Wrzesień 27, 2011

Autor BaS

 DOŻYNKI WIEJSKIE - BOROSZÓW
25 WRZEŚNIA 2011





PROGRAM:

- 16.00 ROZPOCZĘCIE BIESIADOWANIA

- POCZĘSTUNEK CIASTEM I KAWĄ

- WYSTĘPY DOŻYNKOWE DZIECI Z BOROSZOWA

- ZABAWA TANECZNA Z ZESPOŁEM DUO - SAX


ORGANIZATORZY zapewniają: bufet obficie zaopatrzony!


S E R D E C Z N I E    Z A P R A S Z A M Y


SOŁTYS, RADA SOŁECKA, OSP, GRUPA ODNOWY WSI




W dniu 25 września rolnicy z Boroszowa zakończyli żniwa. Wszak o prawdziwym końcu pracy można mówić dopiero wtedy gdy podziękuje się Najwyższemu za okazane łaski, a w gronie sąsiadów,  w zdrowiu zakończy świętowanie tego faktu.



Świętowanie zostało poprzedzone trudem wielu osób. Czasami całych rodzin. O należyty wystrój kościoła zadbała rodzina Famułów. Dekoracje odbiegały od wcześniej stosowanych. Wykorzystano elementy żniwne i płody ziemi. Wszystkim bardzo się podobało. Niezapomniane wrażenie pozostanie.





Tradycyjnie, przy przydrożnym krzyżu uformowano korowód dożynkowy. Uroczyście, z orkiestrą i symbolicznymi plonami korowód wyruszył do kościoła.



Na czele korowodu szedł Andrzej Grobelny, niosąc wypleciony ze zboża krzyż.



Tuż za krzyżem maszerowała orkiestra dęta z Biskupic prowadzona przez Boroszowianina Alojzego Roja.



Za orkiestrą, Ola Drop, Patrycja Korzonek i Kasia Köhler niosły dary, którymi obdarują kapłana. Zaraz za nimi, także z darami  maszerowała sołtys Ewa Wieczorek z mężem Dariuszem i Danutą Grobelną.



Norbert Krawczyk przenosił żniwną monstrancję. Obok niego Agnieszka Jokiel niosła ozdobioną figurkę Maryi, a Roch Grabiński wypleciony ze zboża kielich.  Bożena i Edward Grusowie nieśli "kosz obfitości".



Centralnym elementem korowodu była korona dożynkowa. Bardzo okazała i pięknie przystrojona. Od lat wyplata ją Anna Stencel. Ona też zadbała o inne elementy - symbole obfitych plonów. Także indywidualne przystrojenie każdego uczestnika korowodu.



Także od wielu lat koronę dożynkową przenoszą te same osoby:  Eryka i Bernard Bartoszkowie, Maria i Eryk Stenclowie,  Agata i Henryk Krawczykowie. Po raz pierwszy zaszczyt ten przypadł także Beacie i Sławomirowi Korzonkom.



Za dożynkową koroną idzie ksiądz proboszcz Bernard Joszko w asyście ministrantów. W dalszej kolejności mieszkańcy. Wśród nich Agnieszka Grabińska z Rady Sołeckiej.



Większość mieszkańców i gości dożynkowych oczekiwała przy kościele



























Zdjęcia: Damian i Norbert Krawczykowie




Część artystyczną otworzyła sołtys Ewa Wieczorek. W tle młodzi artyści przygotowani do występów



Ksiądz Bernard i Aleksander Świeykowski uważnie przyglądają sie temu co dzieje się na sali. Po minie Anieli Gorzołki widać, że jest ciekawie i zabawnie.



Specjalne podziękowania i nagrodę odebrała od sołtyski pani Anna Stencel. Wszyscy zaaprobowali to oklaskami. Nie udało się docenić wszystkich, których zaangażowanie było  ponadprzeciętne! Może w przyszłym roku?



Młodzi artyści  nie wiedzieli co to jest trema. Dla większości z nich był to kolejny występ.
To oni uświetniają lokalne uroczystości. Kochają swoich rodziców i robią wszysto aby mogli się oni zrelaksować.



Sceniczne obycie. Świetnie wyuczone role. Pomyłki nie zdarzały się. Sporadycznie trafiające się drobne zacięcia były fragmentem występującej postaci i nikt na nie nie zwracał uwagi.



O rodzicach nie można było powiedzieć tego samego. Może ich role były trudniejsze? Denerwowali się i z napięciem śledzili występy swoich pociech. Wiele czasu poświęcili aby role należycie zostały opanowane. Ktoś musiał też zadbać o kostiumy. Trema wydawał się więc być uzasadniona.



Na skupionych twarzach łatwo dostrzec zainteresowanie. Wszyscy oczekują na to co będzie dalej. Ręce same składały się do oklasków.



Było tak interesująco, że goście zapominali nawet o poczęstunku. Przygotowane w zaciszu domowym ciasta  kusiły już samym wyglądem. Pyszne swojskie ciasta przygotowały GOSPODYNIE Z BOROSZOWA.



Siedmioletnia Justynka Foryta ze swą trzyletnią kuzynką Martynką Roj dały popis umiejętności wokalnych. Występ zdominowała brawura. O żadnej tremie nie było mowy.
Zachowywały się tak jak gdyby przez całe życie nie robiły nic innego.



Zaproszeni goście, ksiądz doktor Bernard Joszko i kandydat na senatora Aleksander Świeykowski dobrze czuli się w towarzystwie pani sołtys. Znaleźli też wiele wspólnych tematów, w tym wspólnego przyjaciela - także księdza.



Anna Stencel wręczyła pani sołtys miniaturę korony dożynkowej. W jej przygotowaniu pomogły Anetka Gorzołka i Ania Bartoszek.



Czołową rolę w tej scenie odegrała przebrana za buraka rzepka,



chociaż dziadek Tobiasz też dobrze sobie radził i zdołał zebrać skuteczną ekipę.



Rzepka okazała się wieeelka. Radość z możliwości jej schrupania z kawałkiem chlebka była większa niż ból spowodowany upadkiem.



Najlepiej miała kawka - przebrana za Filipa Wincera. Ona upadła na trawkę.



W części artystycznej wystąpili też: reżyser Sabina Jurczyk i Manuela Roj oraz aktorzy: Ola Drop, Ola Köhler, Sylwia Roj, Justyna Foryta, Angelika i Andrea Nikel, Tobiasz i Martin Kansikowie, Patrycja Korzonek, Marcin Krawczyk, Franek Piech, oraz Filip Wincer.



Spore zainteresowanie swoim występem wzbudził zaproszony przez Sebastiana Jurczyka beatbox-ista Marcin Pawełczyk ps. Chińczyk ze Świercza.


Byli i tacy, którzy z braku miejsc zasiedli przed salą. Tam także oczekiwał poczęstunek. W oddali dymił już grill, a dyżur przy nim objęły Aniela Gorzołka i Małgorzata Nikel.





Pogoda dopisała. Po zakończeniu części artystycznej wielu gości zajęło miejsca przy stołach plenerowych. Bliżej stąd było do obficie zaopatrzonego bufetu.



Jest OK! wydaje się mówić Janusz Jurczyk. Reprezentowana przez niego Ochotnicza Straż Pożarna była współorganizatorem imprezy.



Tak pogodny nastrój mogą mieć tylko dobrze bawiący się ludzie i to w wyśmienitym towarzystwie. Kto by się tam śmiał do fotografa?



Najodważniejszym tego wieczoru okazał się Paweł Kajda. Wraz ze swoją partnerką Gabrysią jako pierwsi wyszli na parkiet.



Ten uśmiech znowu coś przypomina. To dobra zabawa, czy sympatyczny fotograf?




Zakochany jak sztubak w swojej partnerce, po same uszy Paweł Foryta, wywija niepomny wieku. Gwiazda wprawdzie odwzajemniała to uczucie, ale jak przystało gwieździe bardziej zajmował ją sam taniec.
Dalej, to już wszyscy bawili się aż do samej... północy!!!




Cichymi bohaterami wiejskiego przyjęcia były osoby pracujące na zapleczu. To one dbały by na każdym stole był poczęstunek. Panie wiedziały o tym, że najpierw się je oczami.  Wszystko musiało być piękne i wyglądać smakowicie.





Małgorzata Nikel, Gabriela Kajda, Agnieszka Grabińska, Agata Krawczyk ... Sprawiły, że wszyscy byli zadowoleni.




W czasie uroczystości zaprezentowano też po raz pierwszy propozycje pamiątek z Boroszowa. Symbolizujące upływ czasu zegary na dębowym plastrze. Nazwa niemiecka mówi o starych dębach będących symbolem Boroszowa. Pomnikowe dęby mniej boją się upływu czasu. Należy jednak przypominać o nich. Są w takim stanie, że niedługo i ich może zabraknąć choć przetrwały wieki. Takiego pomnika odbudować się nie da.
Pamiątkę zaprojektował Stanisław Banaśkiewicz. W jej wykonaniu pomogli: miejscowy stolarz Jan Moczygemba i rzeźbiarz Ryszard Stelmaszczyk z Olesna.

Zdjęcia: Stanisław Banaśkiewicz