Strażackie zmagania

Czerwiec 05, 2012Autor BaS

 Zawody strażackie w Biskupicach



 W dniu 03 czerwca 2012 roku w miejscowości Biskupice strażacy ochotnicy urządzili zawody - Boroszowianie górą. 




W szranki stanęło sześć zaprzyjaźnionych drużyn, zaproszonych przez organizatorów z Biskupic.



W Biskupicach znajduje się akwen wodny pozwalający na zorganizowanie nietypowych zawodów.



Strażacy uwielbiają gasić. Z braku ognia - choćby tylko pragnienie. Piwo być musi!



Z wielką uwagą zmaganiom przyglądała się komisja sędziowska. Atmosfera była gorąca. Puchary rozgrzewały się w oczekiwaniu na zwycięzców.



W oczekiwaniu na sygnał - dobrze widoczna, duża czerwona piłka spoczywa na wodzie.



Siedzących miejsc zabrakło? Nic nie szkodzi! W gorących momentach i tak wszyscy poderwą się na nogi.



Najgorsze było oczekiwanie. Druhowie z Boroszowa utworzyli zgrany zespół: (od lewej) Janusz Jurczyk, Henryk Krawczyk, Edward Grus, Sławomir Korzonek, Paweł Kajda. Przykucnął Marek Drop. W środku strażak "młodzieżowy" Marcin Krawczyk - uczy się jak w przyszłości zwyciężać.










Dopingujących było wielu...



W dzisiejszych czasach, nawet dziewczyny marzą by zostać strażakiem.



Szybkość, sprawność, precyzja ważniejsze są na zawodach. Poświęcenie i odwaga w faktycznym działaniu wszystkich  strażaków, także ochotników.



Zorganizowanym dopingiem Boroszowian kierowała Ewa Wieczorek (z prawej), sołtys Boroszowa. Tak na wszelki wypadek wspierała ją sąsiadka Bożena Grus.  



Strażakom nie pozostawało nic innego jak walczyć o zwycięstwo.






W ferworze walki, Henryk Krawczyk zapomniał nawet, że w święto "Abrahama" nie o takim wysiłku myślał. Nikt nie powiedział, że będzie łatwo. We właściwym momencie koledzy przypomną mu o urodzinach.



Rywalizacja w czasie której piłkę przemieszcza się silnym strumieniem wody jest bardzo widowiskowa.



Prawdziwą atmosferę zabawy muszą stworzyć wszyscy uczestnicy imprezy, także, a może najbardziej kibice i obserwatorzy.



Gorący aplauz motywuje zawodników do wysiłku. Dać z siebie wszystko, to pierwszy warunek sukcesu.



Sukces! To także lepsze wyszkolenie służby ratunkowej. Nauka przez  zabawę zaowocuje w zetknięciu z realnym zagrożeniem.  Zgranie zespołu poprawia poczucie bezpieczeństwa uczestników szczególnie niebezpiecznych działań. Wzmacnia zaufanie do partnera!   



Przewaga Boroszowian była miażdżąca. Z 11 punktami wygrali, druga drużyna z Biskupic zgromadziła punktów 4. Zbliżał się miły czas dekorowania zwycięzców.



Zwycięzcami tak naprawdę byli wszyscy, którzy niebaczni domowych obowiązków wzięli udział w zawodach sprawnościowych.



Najwyższe słowa uznania należą się organizatorom, którzy pomyśleli o zapewnieniu rozrywki mieszkańcom.



Kiedy przeminie euforia zwycięzców i zwyciężonych, nadejdzie czas na prawdziwą zabawę!



Zajęcia w podgrupach (w takich sytuacjach nieuniknione) będą miłą formą wytchnienia po trudach rywalizacji. Gromkie "sto lat..." zapewne sprowadzi na ziemię dzisiejszego jubilata.



Zwycięska drużyna Boroszowian. Sławomir Korzonek (komendant) prezentuje puchar, Janusz Jurczyk (prezes) dyplom. Zwycięstwo zadedykowali kibicującym im mieszkańcom i jubilatowi Henrykowi Krawczykowi, który na codzień czuwa nad sprawnością strażackiego sprzętu.

fot. Ewa Wieczorek