PIKNIK- DZIEŃ MATKI 2016

Maj 28, 2016Autor BaS

W dniu 26 maja 2016 roku Grupa Odnowy Wsi, Rada Sołecka i Zarząd OSP w Boroszowie urządzili piknik rodzinny, połączony z obchodami Dnia Matki. Dzień Bożego Ciała sprzyjał świętowaniu. Pogoda też!

Już przed godziną 15.00 rozległy się dźwięki muzyki. Amatorzy zabawy zaczęli zajmować miejsca przy remizie OSP Boroszów.




Oprawę muzyczną zapewniał zespół SPEKTRUM
W imieniu organizatorów zebranych przywitali: 
Ewa Wieczorek, sołtys i Janusz Jurczyk, prezes OSP Boroszów.

Organizatorzy przewidywali gry i zabawy dla dzieci jako, że i Ich święto zbliżało sie lada dzień. Rozpoczęło się tradycyjnie od "kółeczka" mającego pobudzić odwagę.


Rodzice, dziadkowie i starsze rodzeństwo przyglądali się zabawom maluchów. Nie wiedzieli jeszcze, że dzieci przybiegną również po Nich. Wszak to DZIEŃ MATKI - święto wszystkich, bo każdy miał matkę!


Przy orzeźwiającej kawie i słodkościach będących dziełem miejscowych gospodyń było fajnie?


Rolą sołtyski stało się też zachęcanie uczestników do zabawy. Paweł wielkiej zachęty nie potrzebował, od razu wyciągał  rękę po innych!

Dorastająca młodzież na uboczu oczekiwała na rozwój wypadków!

Starsi także wyczekiwali - na zmianę zastawy na stołach.

Oczekiwania spełniać mieli "pełniący służbę" przy grillu Sławomir Korzonek i Dariusz Wieczorek.

Prezesowi OSP Januszowi Jurczykowi nie wypadało nic innego jak założyć różowe okulary i dbać by rozrywka była PRZEDNIA!!!

MAMY potrzebowały nieco więcej zachęty ale prowadzący zabawę wiedział, że nie odmówią swoim pociechom. Zlecił Im misję rozszerzenia kręgu.

Misja powiodła się. Uśmiech będący świadectwem dobrej zabawy zagościł też na twarzach rodziców. Wielu z nich twierdziło, że radość dzieci wystarcza Im ale czego nie robi się...





Kaczuchy - najlepiej wychodziły tym, którzy mogli schować brzuchy inni też dawali radę.

Inne tańce wykonywano równie brawurowo!!!





W tany ruszyli także dorośli. Na betonowym "parkiecie" zapanował szał. Starsi dorównywali młodym w temperamencie, a nawet przewyższali Ich!

Nadeszła kolej na chwilę nauki!
Zarząd OSP zaprosił zawodowych strażaków by zaprezentowali pokaz ratownictwa medycznego.

Starszy ogniomistrz Jerzy Brodziak i starszy strażak Gabriel Janikowski wiedzieli jak zainteresować publikę. Wszak nie chodziło tutaj o rozrywkę. Nauka zachowań na miejscu nagłych zdarzeń może uratować nawet życie. Do praktycznego pokazu używano fantomów (manekin medyczny) w tym dziecka.

Jakże często przychodzi rodzicowi reagować na zakrztuszenie dziecka? Ilu wie jak należycie to zrobić? Na szczęście matki posiadają intuicję w ratowaniu swoich dzieci!

Jak takiej "kruszynce" zrobić sztuczne oddychanie?

Pokaz wzbudził olbrzymie zainteresowanie dzieci, które rozumiały, że pan strażak nie bawi się lalkami.

Demonstracja na fantomie dorosłego człowieka była równie interesująca.

Defibrylator? Wielu słyszało...

Transportowanie bezwładnej osoby bywa szczególnie trudne! Nie z takimi zdarzeniami strażacy muszą sobie poradzić!.

Pośród licznie zgromadzonych tylko Anita Jurczyk zdecydowała się na praktyczną naukę sztucznego oddychania i masażu serca.

Strażacy nauczyciele, zasłużyli sobie na specjalnie im dedykowany taniec. Boroszowianki też były dumne z tego, że los zesłał im TAKIEGO PARTNERA.

Po takich wrażeniach to już "młody niedźwiedź" zasnął mocno ze zmęczenia. Biada temu kto nie zdąży uciec kiedy niedźwiedź się przebudzi!



Dalej bawili się wszyscy! Dzieci z rodzicami, rodzice z rodzicami (dziadkami). Nie było tylko babć - wszystkie panie odmłodniały i były co najwyżej mamusiami?






Dziadkowie byli tak szczęśliwi, że nie zważali na to, że o nich mówi się jakby mniej.





Gdy pociąg wyruszył w daleką podróż na jego czele stanęła Ewa Wieczorek, sołtyska. Ona najlepiej wie jak dowieźć bezpiecznie "swoich" ludzi do celu.

Zaufali jej wszyscy, starsi i młodsi. Sprawdziła się wszak to już kolejna kadencja.


Ten krąg pokazuje jak wielu bawiło się bez zahamowań w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku!





Taka niewinna zabawa pozwala nawet złapać niedostępną zazwyczaj sąsiadkę za brzuszek? Panowie byli zadowoleni, panie nie protestowały.

To nie wszystko, kolanka też były dozwolone!

Wychowywane w takiej atmosferze dzieci muszą stać się pogodnymi ludźmi. Jako dorośli będą wiedzieli jak dzielić się radością z innymi. To bezcenne i optymistyczne doświadczenie. ODWZAJEMNIĄ SIĘ?

Muzykanci co jakiś czas wzywali, "a teraz idziemy do stolika...". Resztę zapewniali sobie biesiadnicy.


Mieszkający poza Boroszowem rodzice z dumą pokazywali jak od ostatniego razu ich pociechy podrosły.

Emocje przy stolikach wzrastały, zbliżał się konkurs demonstracji siły. Przeciąganie liny.

Ta zawodniczka na końcu liny to tylko zmyłka. W niej zaklęta jest moc?

No i wystartowali!!! Mina Michała nie pozwoli mieć wątpliwości kto jest jego wujkiem?

Tylko rozsądkowi STARTERA należy zawdzięczać, że uczestnicy nie "pociągneli na manowce".


Stawka wzrosła. Jakie były zakłady pozostaje tajemnicą. Ktoś będzie musiał to piwo wypić!






Czy to możliwe, że Paweł jest wujkiem Michała?


Nie, to nieprawda. Prezes nie oparł się na linie. On także ciągnie do zapowiedzianej nagrody!

Niedawni kibice też cieszyli się z remisowej rozgrywki. Przy okazji Oni też skorzystali?

ZABAWA TRWA!!!



GEST POTWIERDZENIA, ŻE JEST UDANA!

Jest okazja by spotkać się, porozmawiać, zintegrować.

Pochwalić się śliczną córką. BYĆ DUMNYM i RADOSNYM!!!

Gdy przybył mocno spóźniony ksiądz proboszcze Bernard Joszko powitany został owacjami na stojąco.

Ta piramida to nie na cześć księdza. Zdarzyło się, że Sławomir Korzonek swoimi urodzinami sprawił radość mamie. Tak pozostało, swoje urodziny obchodzi w Dniu Matki. Koledzy też się cieszyli. STO LAT, STO LAT... jeszcze po kropelce zabrzmiało jakby ciszej.

Dalej jak u klasyka - tańce, hulanki, swawola.


Cóż może być radośniejszego od tak umorusanej buzi? tylko więcej czekoladek!

W czapce błazna łatwiej przychodzi żartowanie, Milenka dobrze o tym wie!

Powoli zaczynał zapadać zmrok. Chęć zabawy nie gasła jednak.



Zatańczyć z córką, czy może być większa radość? Doczekać na taniec z wnuczką?

Przy stolikach nie milkł gwar rozweselonych głosów.



Tak niedawno? to nimi chwalili się rodzice!

Jak te dzieci szybko rosną - wydają się mówić obserwatorzy.



Taniec będący odskocznią od codzienności odbudowuje więzi i czyni trudy życia znośniejszymi.

Dobra zabawa potwierdza regułę.




W takim dniu to i dzieci bawiły się do późnej nocy. Im później tym ciekawsze, bo niecodzienne były zabawy.


Miny wciąż uśmiechnięte, ale daje się wyczuć konieczność bliskiego rozstania! Będzie następna okazja.

zdjęcia: Norbert i Damian Krawczykowie

Przez chwilę w pikniku uczestniczył też Michał Grabiński. Przywieźli go rodzice. Wszak nieco wcześniej podobny piknik organizowano z myślą o nim. Z pozoru, bez kontaktu z otoczeniem, lecz podrygiwała mu noga gdy grała muzyka. Jego mama Agnieszka cieszy się gdy mocniej uściśnie jej trzymaną w jego dłoni rękę. Taka możliwość wspólnego świętowania Dnia Matki była rekompensatą za wszelkie trudy wynikające z potrzeby opiekowania się niepełnosprawnym dorosłym dzieckiem. Czy matka nazywa to trudem? Michał, gdyby mógł podziękował by słowami za to co lokalna społeczność robi dla Niego. Jego obecność musiała wystarczyć za takie nieoczekiwane dla ludzi dobrej woli podziękowanie.